Jak moje (trzeźwe) lata 20. przygotowały mnie do ukończenia 30 roku życia

Jak moje (trzeźwe) lata 20. przygotowały mnie do ukończenia 30 roku życia
Anonim

Moja podróż do poznania siebie zaczęła się, gdy miałem 20 lat. Po odtrucie narkotyków i alkoholu przez pierwsze dwa lata studiów przebudziłem się i wiedziałem, że muszę stawić czoła moim problemom. Nie chciałem żyć w zamgleniu, nie pamiętając, co zrobiłem poprzedniej nocy i nie mogłem w pełni żyć każdego dnia w pełni. Miałem więc odwagę poprosić rodziców o pomoc i zacząłem robić to, co musiałem, aby żyć życiem, na które zasłużyłem.

Poszedłem na rehabilitację w Hazelden. Życie w tym momencie wciąż wydawało się rozmyciem, ale pamiętam, że nasze dni były całkowicie uporządkowane, aż do godziny: sprzątaliśmy nasze pokoje, jedliśmy i siedzieliśmy na terapii. Każda godzina dnia miała być wypełniona, aby pokazać nam, jak to jest mieć obowiązki i być odpowiedzialnym za każde działanie.

Po skończeniu rehabilitacji wróciłem do domu i wiedziałem, że po powrocie do college'u mam wielkie decyzje. To będzie trudna część: wracając do miejsca, potoczyłem się ciemną ścieżką i odbudowałem tam zdrowe życie. Miałem tylko 20 lat. To nie będzie łatwe, ale wiedziałem, że chcę skończyć studia i nie chcę marnować więcej czasu. Teraz nadszedł czas, aby zanurzyć się w swoich badaniach i zrobić wszystko, co w mojej mocy, z nowym nastawieniem.

Przestrzegałem ścisłego harmonogramu równoważenia zajęć z dbaniem o siebie. Poszedłem na codzienne spotkania Anonimowych Alkoholików (w których przestałem uczestniczyć później, wiedząc, że nie muszę ich dłużej trzeźwo), zobaczyłem terapeutę i powoli zbudowałem nowy system wsparcia i otrzymałem jeden z największych prezentów dwudziestolatka: mojego psa, Dylan. Dylan kochał mnie bezwarunkowo i zapewniał poczucie komfortu. Opieka nad nim również nadała mojemu życiu nowy sens.

Życie toczyło się dalej. Nawiązałam związek, nawiązałam nowe znajomości, straciłam starych, podróżowałam, koncentrowałam się na pozostaniu szczęśliwym psychicznie i fizycznie, ukończyłam szkołę, miałam kilka prac, zakończył związek, złamał mi serce (a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało), dowiedziałem się więcej o sobie i innych, spędziłem czas z rodziną, straciłem ukochanego psa z dzieciństwa, Sashę, a także mojego niesamowitego dziadka Bernarda. Rozwinąłem również chorobę autoimmunologiczną, toczeń, który przypisuję stresowi.

Przez te wszystkie wzloty i upadki udało mi się zachować trzeźwość. Nigdy nie chciałem odurzać swoich uczuć za pomocą narkotyków lub alkoholu. Czułam każdą uncję bólu, a także każdą kroplę szczęścia. Właśnie nauczyłem się, o co chodzi w życiu. Uczucia Dobry i zły. Rozpoznawanie i praca z nimi. Przeżycie wymaga walki i rozpaczy, a także radości i chwały. Stałem się osobą, którą jestem dzisiaj, z powodu każdego wydarzenia, z jakim miałem do czynienia w moim życiu.

Mam zamiar skończyć 30 lat i moja podróż trwa. Porzuciłem nierealistyczne oczekiwania perfekcji i przyjąłem siebie. Mocne i słabe strony, prezenty i wyzwania, dziwactwa i osobliwości. Jestem tylko człowiekiem. Akceptuję siebie za to, kim jestem. Jeśli nie mogę, kto to zrobi? Wybieram być szczęśliwy. Wybieram kontynuowanie pracy nad sobą. Wiem dokładnie, czego chcę w życiu i kogo chcę w życiu. Wiem, jak zasługuję na to, aby być traktowanym.

Grecki filozof Epiktet powiedział: „Jest tylko jedna droga do szczęścia i jest to przestanie martwić się o rzeczy, które przekraczają moc naszej woli.” Nauczyłem się odpuszczać i cieszyć się jazdą. Wszystko w moim życiu wydarzyło się z jednego powodu: aby zabrać mnie tam, gdzie jestem dzisiaj.