Przez 20 lat byłem funkcjonariuszem policji. Oto, czego nauczyłem się o sobie i ludzkości

Przez 20 lat byłem funkcjonariuszem policji. Oto, czego nauczyłem się o sobie i ludzkości
Anonim

Nie dorosłem, chcąc zostać policjantem. Nie było to „powołanie”. Była to raczej szansa na dobrą pracę z dodatkami i dobrą emeryturę. Nie spodziewałem się, że pójdę do pracy w policji, poza tym, że chcę być dobrym funkcjonariuszem policji. Aż do akademii policyjnej nigdy nie strzelałem.

Image

Kiedy w wieku 23 lat zacząłem pracować jako oficer patrolowy, miałem wiele wyzwań. Po pierwsze, byłem kobietą w zawodzie zdominowanym przez mężczyzn. W tym czasie na początku lat 90. kobiety stanowiły tylko około 5 procent wydziału policji w Arizonie, w którym pracowałem. Kiedy byłem zupełnie nowy w pracy, mężczyzna powiedział mi: „Nie należysz tutaj, musisz być w domu w kuchni”. To było szokujące - ale sprawiło, że pracowałem o wiele ciężej, aby udowodnić, że należę.

Jechałem sam w radiowozie, pracując na 10-godzinnych zmianach. W trakcie mojej kariery pracowałem na każdym rodzaju zmiany: na cmentarzach, w dniach i na zmianach. Czasami zmiany wydawały się nie mieć końca, ale to wszystko było częścią pracy.

Były aspekty pracy policji, w których czułem, że zrobiłem różnicę. Pamiętam, jak pomagałem starszej kobiecie, która została napadnięta. Po tym zdarzeniu wysłała mi niezłą notatkę, dziękując mi za pomoc. Poza tym zawsze lubiłem być wzorem do naśladowania dla małych dzieci.

Ale po kilku latach zacząłem się męczyć pracą. Wierzyłem, że bez względu na to, co zrobię, nie zrobię różnicy.

Obywatele dzwonili i mówili, że nie wiedzieli, co zrobić ze swoim niekontrolowanym dzieckiem, i chcieli, żebym to jakoś naprawił. Musiałem walczyć z mężczyznami, którzy próbowali oprzeć się aresztowaniu, którzy byli silniejsi i więksi ode mnie. Tylko dlatego, że byłem małą kobietą, chcieli zobaczyć, co im się uda.

Rozmawiałem o tragediach z innymi oficerami i przyjaciółmi, i stało się tak, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie.

Facebook Pinterest Twitter

Byłem wzywany do tych samych niepokojów domowych z tymi samymi ludźmi w kółko. Wielokrotne aresztowanie kogoś i próba przekonania małżonka, że ​​zasługują na coś lepszego, jest trudne. Uświadomiłem sobie, że moje ręce były związane tym, co mogłem zrobić, aby pomóc. Jeśli ofiara nie otrzyma nakazu krępowania lub spakuje się i odejdzie, co jeszcze mogę zrobić?

Ta część pracy sprawiła, że ​​poczułem się bezradny, ponieważ jako policjant mogłem tylko tyle zrobić. To był błędny cykl, który widziałem w kółko.

Rozmawiałem z normalnie wyglądającym nastolatkiem, który zgniótł kota na śmierć. Widziałem młodego mężczyznę, który strzelił sobie w głowę, ponieważ zerwał ze swoją dziewczyną. Widziałem starszą kobietę uderzoną młotkiem w głowę przez jej wnuka, ponieważ był na narkotykach. Podałem CPR niemowlętom, które ostatecznie tego nie zrobiły.

Rozmawiałem o tych wydarzeniach z innymi oficerami i przyjaciółmi, i stało się tak, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie. To była nowa normalność - ale nie powinna być normalna. To są tragedie; to jest życie ludzi. Odjeżdżałem i spędziłem dzień. Patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że nie można uwierzyć, że te rzeczy na mnie nie wpłynęły.

Musiałem wyłączyć emocjonalną część siebie, aby móc poradzić sobie z codziennymi cierpieniami, przez które widziałem ludzi. Ale problem z wyłączeniem części siebie polega na tym, że nie był zrównoważony i stałem się kimś, kogo nie lubiłem.

***

Po około 13 latach bycia oficerem, trudnym rozwodzie z innym oficerem i mając poczucie, że moje życie się rozpada, uczęszczałem na zajęcia jogi. Kilka lat wcześniej próbowałem jogi podczas maratonu, ale uważałem ją za rozciąganie i nic więcej.

Poszedłem na zajęcia z gorącej jogi, ponieważ wiedziałem, że potrzebuję czegoś innego. Nie chciałem wracać na siłownię i robić tego, co robiłem od lat. Moja pierwsza lekcja jogi, lustra w całym pokoju od samego początku wprawiły mnie w panikę. Pamiętam instruktora mówiącego, aby spojrzeć na siebie w lustrze. Nie mogłem tego zrobić Spojrzałem na moje stopy całej klasy. Na szczęście podczas gorącej jogi pocisz się jak szalony, bo stałam tam płacząc i nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł powiedzieć, że się rozpadam.

Nie zrozumiałem, czego właśnie doświadczyłem na zajęciach z jogi. Byłem emocjonalnie i fizycznie wydany. Ale wiedziałem, że muszę wrócić, więc zrobiłem to. Płakałem prawie na każdej lekcji, ale kontynuowałem.

Zajęło mi to prawdopodobnie trzy miesiące, zanim mogłem spojrzeć sobie w oczy podczas zajęć. Tak długo nie podobało mi się to, co widziałem, gdy patrzyłem w lustro. Nie podobało mi się to, kim się stałem i zacząłem ponownie łączyć się z moimi emocjami i uczuciami.

Jestem niezmiernie wdzięczna za pierwszą lekcję jogi i podróż odkrywania, że ​​mogę służyć i oddawać w inny sposób.

Facebook Pinterest Twitter

Po kilku miesiącach uprawiania jogi zauważyłem, że jestem milszy dla ludzi, z którymi miałem do czynienia każdego dnia. Poświęciłbym więcej czasu na kontakt z rodzicem, który nie wiedział, jak zdyscyplinować swoje dziecko. Byłem bardziej empatyczny wobec rodzica, który próbował pomóc swojemu dziecku uzależnionemu od narkotyków. Zacząłem z nimi dzielić się więcej.

Jako oficer musisz wejść i wykonać swoją pracę, obsłużyć połączenie i odejść. Ale poświęciłem więcej czasu i starałem się dać ludziom więcej opcji i więcej pomocy. Pamiętam jedną rodzinę zajmującą się ich synem, który brał narkotyki. Ojciec chciał trzymać syna z dala od domu, ale mama walczyła o to, że jej syn będzie na ulicy. Usiadłem z mamą i powiedziałem, że mój brat był także uzależniony od narkotyków. Pamiętam, jak dotykałem dłoni mamy i mówiłem jej, że to nie jej wina, a ona szlochała. Siedziałem tam przez długi czas, zapewniając ją, że podejmuje właściwą decyzję dla siebie i swojej rodziny.

***

Przeszedłem na emeryturę po 20 latach pracy w organach ścigania w 2012 r. Miesiąc później rozpocząłem szkolenie nauczycieli jogi. Zdobyłem 500-godzinny certyfikat nauczyciela jogi na poziomie mistrzowskim, a także trenowałem medytację.

Przez ponad dwa lata uczyłem jogi i medytacji w centrum odzyskiwania alkoholu i narkotyków. Uczyłem w Gwardii Narodowej Armii oraz z różnymi grupami weteranów.

Odejście od pracy policyjnej było trudniejsze, niż się spodziewałem. To tożsamość, a kiedy ta tożsamość nie była już tym, kim byłem, musiałem nauczyć się definiować, kim jestem teraz. Jestem niezmiernie wdzięczny za pierwszą lekcję jogi i podróż, którą odbyłem, aby się wyleczyć i odkryć, że mogę służyć i oddawać w inny sposób.

Po moim czasie spędzonym w organach ścigania dowiedziałem się, że na tym świecie jest zło. Patrzyłem na zło w twarz. Widziałem więcej śmierci, niż pamiętam. Czego nauczyłem się z jogi i medytacji, że musiałem leczyć siebie, a tym samym zachęcić innych do odbudowy tego, co zginęło w życiu. Jestem jedną osobą, która ma nadzieję na zmianę we mnie i na pomoc innym w zmianie życia na lepsze.