Przestań się bić. Oto jak.

Przestań się bić. Oto jak.
Anonim

Jestem zła na siebie. Jeszcze raz. To nie poszło zgodnie z planem. Okłamałam siebie. Nie żyłem moją prawdą. Zawaliłem to.

Brzmi znajomo? Samo-deprecjonujące taśmy, które przebiegają ci przez głowę za każdym razem, gdy robisz to, o czym mówiłeś, że nigdy więcej tego nie zrobisz? Może to SMS-y do byłego chłopaka. Cave, wkładając ostatniego dolara do automatu. Spóźnianie się ze znajomymi zbyt późno, kiedy przeklinałeś w górę i w dół, następnego dnia byłbyś na zajęciach jogi o 7 rano.

Zdarza się. To jest życie. Dokładamy wszelkich starań, aby ćwiczyć miłość do siebie, więc dlaczego tak łatwo jest być dla siebie trudnym?

Dla mnie, gdy zbliżam się do połowy mojego pierwszego 200-godzinnego szkolenia nauczycieli jogi, zdaję sobie sprawę, że pozwoliłem (niektórym) złym nawykom w moim życiu kontynuować przez te intensywne miesiące. I zamiast zmniejszać się z powodu niesamowitej ciężkiej pracy, którą wykonuję - zamiast patrzeć na wszystko, co osiągnąłem w ciągu pięciu tygodni - jestem zły na siebie.

Nie ćwiczyłem wystarczająco. Nie zapytałem baristy w Starbucks, czy w koktajlu jest mleko, mimo że jestem świeżo weganinem. I po stresującym dniu pracy nalałem sobie kieliszek bardzo potrzebnego wina. Pozwalam domino runąć na siebie.

A kiedy pod koniec tygodnia przygotowuje się do szkolenia nauczycieli, jestem na siebie zły. Mimo że przeczytałem całą pracę domową. I chociaż postanowiłem ćwiczyć - nie każdego dnia, ale wystarczająco.

Czy to nie czas na małe przebaczenie z mojej strony? Oto, co mam nadzieję zrobić - i ty też powinieneś.

1. Przypomnij sobie, że będzie dobrze.

Jesteś wystarczający. Zrobiłeś wystarczająco. Czyje standardy starasz się osiągnąć? Wspaniale jest być ambitnym, ale nie do tego stopnia, że ​​ciągle przegrywasz. Pracujesz 40 godzin tygodniowo (lub więcej!) I dotarłeś na zajęcia tylko raz? To było 90 minut, które poświęciłeś sobie, że niewiele osób może to zrobić. Oczywiście klasa była zatłoczona, ale nie tak zatłoczona jak autostrada pełna niespokojnych ludzi.

2. Powiedz sobie, że za każdą wpadkę zrobiłeś wiele dobrego pomiędzy.

Naprawdę masz. Jesteśmy joginami. Każdego dnia staramy się dawać z siebie wszystko. Dlaczego nie możemy się bardziej skupić na tym, co zrobiliśmy, co jest dla nas DOBRE? Właściwie jestem całkowicie weganinem od czasu rozpoczęcia treningu, pomijając ten błąd Starbucks, który - wierz mi - zapłaciłem.

Rok temu oczyściłem detoksykację i nienawidziłem siebie za to, że złapałem burgera (lub kilka) w kolejnych tygodniach i miesiącach. Ale zgadnij co? Na dobre wykopałem kofeinę i gumę bez cukru. Piłem kawę od liceum. I przeglądam paczkę Trident co dwa dni. Dlaczego nie skupić się na wyczynach, a nie porażkach?

3. Wejdź na matę.

To takie proste. Jednak w naszych umysłach prawie to uniemożliwiamy. Wyrzucamy każdą wymówkę. Uwierz mi, ja też to robię. Po prostu się tam dostań. Po prostu zrzuć matę. Połóż się w pozie dziecka przez 90 minut, jeśli to wszystko, co masz w sobie. Po tym poczujesz się lepiej. I kochaj się jeszcze bardziej.

4. Cheat.

Tak, powiedziałem oszukiwać! Jak w: daj sobie kartę Get Out of Jail Free za burgera. Lub kawa. Lub kieliszek wina. Lub do spania, zamiast osiągnięcia X, Y i Z. Pozwól sobie na to. Uwierz mi, zasługujesz na to. Po prostu nie zdajesz sobie z tego sprawy.

5. Wybacz komuś innemu.

Nie jestem naukowcem ani lekarzem, ale jestem prawie pewien, że te same endorfiny są uwalniane, kiedy wybaczasz komuś innemu, jak wtedy, gdy wybaczasz sobie i rozpoznajesz swoje wady.

Czy kiedykolwiek komuś wybaczyłeś? Nie jestem pewien, czy to łatwiejsze niż wybaczenie sobie, ale na pewno dużo to zajmuje. Przebaczyłem niektórym ludziom w moim życiu i zajęło to lata. (Dosłownie: dla niektórych praktycznie życie.) Wyobraź sobie, że spędzasz całe życie w zamknięciu na wybaczanie sobie?

To po prostu niesprawiedliwy sposób na życie.

Więc zrób to. Powiedz, że ci wybaczam.